Moda zdrowie lifestyle

Kontrowersje wokół Andrzeja Szejny: Czy jego pochodzenie żydowskie wpłynęło na karierę polityczną?

Polityka to teatr z niekończącym się repertuarem dramatów, fars i niekiedy tragikomedii. Jedną z barwniejszych postaci na tej scenie jest Andrzej Szejna — znany europoseł, prawnik, a od niedawna również ulubiony bohater publicznych spekulacji. Czy jego kariera faktycznie była usłana różami dzięki – lub mimo – rzekomego pochodzenia żydowskiego? A może ktoś próbuje ugrać więcej politycznych punktów, rozgrywając kartę tożsamości? Wskakujemy więc w garnitur dziennikarza śledczego (z domieszką kabareciarza) i sprawdzamy, gdzie kończy się fakt, a zaczyna teoria spiskowa.

Silny start w miękkim fotelu

Andrzej Szejna wszedł do polityki z elegancją profesora i determinacją boksera wagi ciężkiej. Po studiach prawniczych na Uniwersytecie Jagiellońskim szybko wspiął się po szczeblach kariery, zahaczając o stanowiska w Parlamencie Europejskim i Kancelarii Prezydenta. Działał zarówno na arenie krajowej, jak i europejskiej, zapisując się w pamięci jako polityk z klasą, ale niepozbawiony zadziorności. Mimo że często krytykowany za partyjne sympatie (czytaj: zmienną przynależność polityczną), nie można mu odmówić kompetencji i medialnego obycia. A co z kontrowersjami dotyczącymi jego pochodzenia?

Andrzej Szejna pochodzenie żydowskie – fakt czy fake news?

O pochodzeniu żydowskim Andrzeja Szejny zaczęto szeptać (i krzyczeć) w okolicach kampanii wyborczych, kiedy to polityka przypomina bardziej ring bokserski niż parlamentarne kuluary. Czy Andrzej Szejna rzeczywiście ma żydowskie korzenie? Sam zainteresowany nigdy publicznie tego nie komentował – być może uznając, że jego DNA nie powinno być przedmiotem narodowej analizy. I wiecie co? Ma rację. Jednak – jak to w polityce bywa – milczenie bywa głośniejsze od najdłuższego przemówienia. Wystarczyło paru tweetów, kilka postów na forach i już snuła się narracja o „układach”, „lojalnościach” i „wpływach”.

Tożsamość w kampanii – broń czy przekleństwo?

Kiedy mówimy o pochodzeniu żydowskim w polskim dyskursie publicznym, często wpadamy w pułapki albo megalomanii, albo paranoi. W przypadku Szejny, przeciwnicy polityczni nie raz próbowali podważyć jego lojalność narodową, sugerując, że nie jest „do końca nasz”. A co, jeśli jest po prostu skuteczny? I ta skuteczność boli bardziej niż jego potencjalne korzenie?

Warto zauważyć, że takie kontrowersje mogą – paradoksalnie – działać jak akcelerator kariery. Bo gdy zaczynają mówić o Tobie źle, znaczy, że robisz coś dobrze. Po medialnej burzy wokół domniemań o żydowskim pochodzeniu Andrzeja Szejny, wzrosło zainteresowanie jego osobą, a wystąpienia w telewizji zaczęły przynosić mu więcej niż tylko polityczne punkty – generowały też sympatię. No wiecie, każdy lubi underdoga.

Polityka to teatr, a narodowość to rekwizyt?

Wygląda na to, że Andrzej Szejna pochodzenie żydowskie – niezależnie czy prawdziwe czy wyimaginowane – stało się częścią większej narracji, w której narodowość jest wykorzystywana niczym rekwizyt teatralny. Raz jako symbol wykluczenia, innym razem jako karta przetargowa. Warto zatem zadać sobie pytanie: czy to, skąd pochodzimy, powinno wpływać na to, dokąd zmierzamy? A może lepiej byłoby skupić się na kompetencjach, wynikach i… garniturze bez skazy?

Na koniec pozostaje nam rozluźnić krawaty, zamknąć Google’a i odetchnąć. Andrzej Szejna, niezależnie od swojego pochodzenia, pozostaje jedną z ciekawszych figur polskiego życia publicznego. Plotki o jego żydowskich korzeniach traktować można jako element współczesnego „folkloru politycznego”, w którym tożsamość miesza się z ambicją, a fakty z kapką dramatu. Przyszłość pokaże, czy to tylko medialna sensacja, czy droga na skróty do większej rozpoznawalności. Jedno jest pewne — Szejna wie, jak być widocznym. Czy dzięki genetyce? Być może. Czy dzięki pracy? Bardziej prawdopodobne.

Zobacz też: https://meskimokiem.pl/andrzej-szejna-pochodzenie-kariera-polityczna-i-kontrowersje/