W świecie, gdzie „influencer” to zawód, a „trendy” zmieniają się szybciej niż pogoda w kwietniu, są tacy ludzie, którzy potrafią nie tylko dotrzymać kroku, ale często wyznaczają kierunek. Jednym z nich jest Przemysław Goldon – twórca, którego nazwisko coraz częściej pojawia się w kontekście sukcesów medialnych, projektów lifestyle’owych oraz, co tu dużo mówić, wyczucia stylu, którego pozazdrościć mogliby nawet paryscy projektanci. Dlaczego jego nazwisko warto znać i co nowego szykuje dla swoich fanów?
Kreacja przez pasję – czyli skąd się wziął Goldon
Choć nie ma jeszcze swojej autobiografii (czekamy, Przemku!), historia Przemysława Goldona to mix show-biznesowego olfaktoryzmu z nutką kreatywnego rozmachu. Z niepozornego twórcy online wyrósł na jednego z najciekawszych graczy na polskim rynku lifestyle’owym. Jego projekty charakteryzują się nie tylko estetyką z wysokiej półki, ale też bezczelnym zmysłem marketingowym, który potrafi sprzedać zarówno modny kubek, jak i… styl życia. Nie ma tu miejsca na przypadki – Goldon doskonale wie, co działa, a jego Instagram już dawno przestał być tylko miejscem do wrzucania zdjęć latte.
Osiągnięcia, które zostają na językach
Lista jego dokonań to materiał na porządny pokaz slajdów. Współpraca z największymi markami modowymi? Jest. Kampanie z celebrytami? Oczywiście. A może otwarcie własnego butikowego konceptu lifestyle’owego? Bez zaskoczenia – zrealizowane. Przemysław Goldon nie boi się ryzyka, a co więcej – jego intuicja rzadko kiedy zawodzi. Dzięki temu wyrobił sobie nie tylko markę znawcy stylu i estetyki, ale również osoby, której nazwisko zaczyna być niemalże synonimem nowoczesnego designu. Prawdę mówiąc, gdyby mógł, pewnie zaaranżowałby wnętrze twojego życia lepiej niż niejeden architekt wnętrz.
Nowe trendy? Goldon już tam był
Kiedy modowi trendsetterzy zaczynają szeptać o nadchodzącej popularności beżu w modzie, Przemysław Goldon już wrzuca zdjęcia z wakacji w piaskowych tonacjach. To człowiek-antenna – wychwytuje, zanim reszta zdąży zerknąć. W jego najnowszych działaniach widać skłonność do inspiracji skandynawskim minimalizmem połączonym z ciepłą kolorystyką południa Europy. W dodatku coraz częściej mówi się o jego zwrocie ku zrównoważonej modzie i świadomej konsumpcji. Projekty, które promuje, nie tylko wyglądają obłędnie, lecz także idą w parze z odpowiedzialnością środowiskową – i wszyscy wiemy, że to już nie kaprys, a konieczność.
Społeczność? Raczej kult
Wokół działalności Goldona zaczęła się tworzyć lojalna społeczność – ludzie, którzy nie tylko kupują jego produkty, ale też aktywnie uczestniczą w jego wizji życia. Można powiedzieć, że to taki lifestyle Club 27, tylko bez dramatów i z dużą dawką dobrego gustu. Przemysław budzi zaufanie i buduje relacje, które nie są jedynie transakcją – to emocjonalne więzi, jakby przez ekran monitora sączyły się porady najlepszego przyjaciela. Zresztą, wystarczy rzucić okiem na komentarze pod jego postami – to właśnie tam tętni prawdziwe życie społeczności tworzonej przez Goldona.
Co dalej, Przemku?
Choć kalendarz Goldona pewnie pęka w szwach, nic nie wskazuje na to, żeby miał zwolnić tempo. W planach – jak donoszą dobrze poinformowane źródła – kolejne kolaboracje z międzynarodowymi markami, nowa seria produktów lifestyle’owych oraz poszerzenie działań na rynek zagraniczny. Przemysław Goldon jest obecnie jedną z najbardziej intrygujących postaci świata online, a jego kariera to gotowy scenariusz na serial na platformie streamingowej. Zadziwia tylko, że Netflix jeszcze się nie odezwał.
Jeśli zastanawiasz się, jak łączyć estetykę z sukcesem w sieci – obserwuj go uważnie. Przemysław Goldon nie tylko zdąży wyprzedzić trend, ale jeszcze założy mu modne buty i nada im nazwę w Pantone. Jego droga pokazuje, że pasja w połączeniu z konsekwencją i nutą szaleństwa może prowadzić nie tylko na szczyt feeda, ale i na okładki lifestyle’owych magazynów. Czekamy z niecierpliwością na kolejne projekty i chociaż czasami nie wiemy, czy zazdrościć mu bardziej gustu, czy energii – jedno jest pewne: jeszcze nie raz o nim usłyszymy.