Wieczór filmowy we własnym salonie? Czemu nie! Zamiast rozkładać się z laptopem na kolanach lub walczyć z wiecznie małym ekranem telewizora, coraz więcej Polaków postanawia sięgnąć po… projektor. Ale nie byle jaki, bo tani i z Biedronki. Tak, dobrze czytasz – popularna sieć dyskontów wprowadziła do swojej oferty projektor, który kusi ceną i obietnicą domowego kina. Ale czy niska cena równa się wysokiej jakości? W tym artykule postanowiliśmy to sprawdzić. Będzie trochę testowania, trochę ironii i szczypta technologicznej rzeczywistości.
Projektor z Biedronki – co dostajemy za niewielkie pieniądze?
Gwiazdą dzisiejszego seansu jest projektor marki Hykker, który pojawił się na półkach Biedronki w 2023 roku. Cena? Około 300 zł – czyli mniej niż przeciętna wizyta czteroosobowej rodziny w kinie. Konstrukcja? Lekka, kompaktowa i dość estetyczna – choć zdecydowanie nie przegrałaby w konkursie piękności z bardziej luksusowymi konkurentami.
Sprzęt oferuje rozdzielczość 800×480 pikseli, jasność 1000 lumenów (chociaż wartość ta bywa dyskusyjna), a wbudowane głośniki przypomną nieco stare radia kuchenne z lat 90. Co ważne, projektor biedronka obsługuje HDMI, USB, AV i kartę SD, co czyni go całkiem uniwersalnym kombajnikiem multimedialnym w wersji „oszczędnościowej”.
Wrażenia z pierwszego odpalenia – czy to w ogóle działa?
Uruchomienie sprzętu nie nastręcza problemów. W zestawie znajdziemy wszystkie podstawowe kable, a menu – chociaż nie grzeszy nowoczesnością – jest przejrzyste i intuicyjne. Dołączony pilot niestety przypomina zabawkę z kiosku, ale działa. I to się liczy.
Pierwszy seans filmowy to mieszanka zdziwienia i… niedowierzania. Obraz faktycznie się pojawia, i to na całkiem dużej powierzchni (około 120 cali). Oczywiście, oglądanie najnowszego blockbustera w rozdzielczości niższej niż ekran Nokii 3310 to doświadczenie nieco kontemplacyjne, ale kto powiedział, że trzeba od razu szukać bezkompromisowej jakości? Taki projektor Biedronka to coś w stylu makaronu instant – szybko, tanio i jakoś działa.
Opinie użytkowników – czyli czy warto zaufać internetowi?
Opinie na temat projektora są skrajnie różne. W sieci znajdziemy zarówno entuzjastyczne komentarze („Za tę cenę sztos!”), jak i gorzkie narzekania („Obraz jak przez mgłę i tylko po ciemku!”). Użytkownicy podkreślają, że sprzęt sprawdza się najlepiej w całkowicie zaciemnionych pomieszczeniach i przy niewielkich odległościach od ekranu. Brak funkcji korekcji trapezowej może okazać się utrudnieniem w mniejszych mieszkaniach o nieustawnych ścianach.
Co ciekawe, projektor zebrał też sporo pochwał od młodszych widzów – dzieci uwielbiają go za „efekt wow” i możliwość oglądania bajek „na ścianie”. Dla rodziny, która nie chce wydawać fortuny, a potrzebuje czegoś „na próbę” – to może być całkiem niezła opcja. Ale kinomaniacy z pełnym regałem płyt Criterion Collection raczej powinni go unikać.
Kiedy warto zainwestować, a kiedy lepiej odpuścić?
Jeśli chcesz poczuć namiastkę kinowych emocji podczas grilla na działce, wakacyjnego wieczoru pod namiotem lub w pokoju dziecięcym – projektor z Biedronki może być czarnym koniem Twojego sprzętowego budżetu. Jeśli jednak zależy Ci na jakości obrazu w rozdzielczości Full HD, wysokim kontraście i kinowym brzmieniu – cóż, przyjdzie pora sięgnąć głębiej do portfela.
Za tę cenę trudno wymagać cudów. Ale jeśli nazwiesz go „ekonomicznym gadżetem do kina pod chmurką” zamiast „profesjonalnym projektorem multimedialnym”, poczujesz się nawet lekko zadowolony.
Podsumowując – projektor biedronka nie jest może rewolucją na rynku RTV, ale na pewno jest sympatycznym powiewem demokracji technologicznej. Pokazuje, że nawet za symboliczną kwotę można cieszyć się małą porcją domowej rozrywki. To taki sprzęt z przymrużeniem oka, który bardziej rozbawi niż rozczaruje – o ile nie będziemy oczekiwać cudów, a jedynie dobrze spędzonego wieczoru z netfliksowym hitem i popcornem. Czy warto? Jeśli jesteś ciekaw… to czemu nie sprawdzić samemu?