Czy znasz to uczucie, gdy widzisz kogoś po raz pierwszy i automatycznie zadajesz sobie pytanie: „Ile on może mieć lat?” Z artystami jest jeszcze ciekawiej – im bardziej tajemniczy, tym bardziej nurtuje nas ich metryka urodzenia. Szczególnie jeśli mówimy o osobowości tak nietuzinkowej jak Albert Kosiński. Artysta, który balansuje między klasyką a awangardą z gracją baletnicy na linie, skrywa więcej niż tylko talent. Skrywa również… PESEL! Spokojnie, nie zamierzamy przeszukiwać rejestru ludności, ale możemy zdradzić, co wiadomo na temat jego wieku – oczywiście zgodnie z zasadami elegancji i dobrego dziennikarstwa.
Albert Kosiński – kim właściwie jest?
Zanim rozsupłamy zagadkę liczb w rubryce „wiek”, warto zrozumieć, z jakiego rodzaju twórczością mamy do czynienia. Albert Kosiński to postać z artystycznego firmamentu, która nie daje się łatwo sklasyfikować. Malarz? Rzeźbiarz? Performer? Wszystkie odpowiedzi są poprawne. Jego sztuka to kalejdoskop emocji, tematów i form. Dla jednych – głęboko poruszające dzieła, które uruchamiają trzecie oko; dla innych – współczesna interpretacja klasyki w nowoczesnym wydaniu. Jedno jest pewne: niezależnie od tego, czy patrzysz na jego autoportret z kaktusem, czy instalację o nazwie „Cisza wśród hałasu”, nie sposób przejść obojętnie.
Albert Kosiński wiek – nie taka łatwa sprawa
A teraz przechodzimy do meritum – Albert Kosiński wiek. Internet, ta wspaniała cyfrowa wróżka, potrafi wiele, ale w przypadku Kosińskiego… no cóż, odpowiedź nie rzuca się w oczy. To prawdziwy mistrz kamuflażu, jeśli chodzi o osobiste dane. Nie znajdziesz u niego w bio na Instagramie daty urodzenia między info o ostatniej wystawie a przepisem na wegańskie pierogi. Ale! Plotki głoszą, że artysta narodził się na przełomie lat 70. i 80., co czyni go przedstawicielem pokolenia X z domieszką milenialsowego vibe’u. Czy to właśnie ta nieuchwytność wieku nadaje jego sztuce uniwersalności? A może po prostu dobrze się konserwuje?
Dlaczego wiek artysty fascynuje?
Zastanówmy się przez chwilę – dlaczego w ogóle interesuje nas Albert Kosiński wiek? Czy wiek ma wpływ na artystyczne osiągnięcia? Może i nie, ale… jesteśmy tylko ludźmi. Uwielbiamy porównywać, inspirować się, a czasem nawet nieco zazdrościć. Gdy dowiadujemy się, że ktoś w wieku 30 lat ma już za sobą 12 wystaw i współpracę z Nowym Jorkiem, dopada nas nagły przypływ ambicji (lub melancholii w zależności od dnia tygodnia). Wiek, mimo że nie powinien być wyznacznikiem wartości, nadal bywa swoistą miarką osiągnięć. Kosiński, z całym szacunkiem do swojej prywatności, wydaje się doskonale to rozumieć i gra na nosie naszym oczekiwaniom.
Wiek a ewolucja stylu artystycznego
Artyści dojrzewają jak dobre wino (lub pleśń – wszystko zależy od punktu widzenia). Wiek to często determinanta zmiany stylu, nastroju, techniki. I tu dochodzimy do ciekawego wniosku: to, że Kosiński nie eksponuje swojego wieku, nie znaczy, że nie widać go w jego pracach. Ktoś, kto tworzył z zacięciem punkowca w 2005 roku, dziś może zanurzać się w subtelnych, niemal kontemplacyjnych grafikach. Diagnozując ewolucję jego twórczości, można pokusić się o analizę z najmniejszą dokładnością do dekady – i wiecie co? To całkiem niezła zabawa! Jeśli wolicie jednak konkrety, oto Albert Kosiński wiek w pełnej krasie i bardziej oficjalnej formie.
Tajemnica z przymrużeniem oka
Są tacy, którzy swoją datę urodzenia świętują hucznie jak coroczny festiwal, i tacy, którzy trzymają ją bardziej skrzętnie niż PIN do karty. Albert zdaje się być tym drugim przypadkiem. A może karmienie domysłów to część jego artystycznego performance’u? Skoro współczesna sztuka to także gra konwencjami i oczekiwaniami odbiorcy – czemu nie grać także latami? W dobie internetu, kiedy wszystko jest na wyciągnięcie Google’a, bycie nieuchwytnym staje się formą rebelii. I za to chapeau bas, Panie Kosiński!
Choć nie udało się nam rzucić precyzyjnego światła na rok urodzenia artysty, zebraliśmy o nim sporo cennych (i zabawnych!) refleksji. Albert Kosiński to postać, która nie daje się łatwo zaszufladkować – ani w ramy daty, ani w ramy stylu. Jego twórczość ewoluuje wraz z nim, a tajemnica wieku tylko dodaje mu uroku. W końcu, jak mówi stare porzekadło: nie ilość lat, lecz jakość dzieł się liczy!